„To tylko faza.”
„Internet jej namieszał w głowie.”
„Gdyby naprawdę cierpiał, nie wyglądałby tak spokojnie.”
„Dlaczego wcześniej nic nie mówiła?”
„Przecież była normalnym dzieckiem.”
A po drugiej stronie często stoi młody człowiek, który od miesięcy - a czasem od lat - próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie:
„Co się ze mną dzieje?”
Dzisiejsza debata o transpłciowości bardzo szybko wpada w skrajności.
Z jednej strony pojawia się bezrefleksyjne afirmowanie każdego komunikatu nastolatka. Z drugiej - brutalne negowanie jego cierpienia i doświadczenia. Tymczasem rzeczywistość psychiczna człowieka jest znacznie bardziej złożona niż ideologiczne hasła.
I właśnie ta złożoność poruszyła mnie najmocniej podczas konferencji psychotraumatologicznej, w której dziś uczestniczyłam.
Bo pod pytaniem o płeć bardzo często kryje się pytanie znacznie głębsze:
„Czy mogę być sobą i nadal być kochany?”
To trudny temat. I wymagający ogromnej ostrożności.
Zwłaszcza dziś, kiedy rozwój medycyny, internetu i kultury sprawił, że zmiana płci przestała być abstrakcją, a stała się realną możliwością.
Ale właśnie dlatego potrzeba nam mniej ideologii, a więcej myślenia psychodynamicznego, rozwojowego i relacyjnego.
W swojej pracy spotykam młodych ludzi zagubionych w tożsamości, relacjach, ciele i emocjach. Widzę, jak ogromny wpływ na ich przeżywanie siebie mają więzi rodzinne, klimat emocjonalny domu, doświadczenia odrzucenia, zawstydzenia, kontroli czy symbiotycznego uwikłania.
I chcę powiedzieć coś bardzo ważnego:
To nie oznacza, że transpłciowość jest „wymyślona”.
Ale równie niebezpieczne jest udawanie, że psychika, trauma, relacje i rozwój emocjonalny nie mają żadnego znaczenia.
Człowiek nie rozwija się w próżni.
Psychoanaliza od dekad opisuje, że nasze „ja” buduje się w relacji z drugim człowiekiem. To, jak jesteśmy widziani, kochani, odzwierciedlani i przyjmowani, wpływa na sposób przeżywania własnego ciała, płciowości i tożsamości.
Niektóre dzieci od bardzo wczesnych lat czują głęboką niezgodność między płcią biologiczną a psychicznym doświadczeniem siebie. I to doświadczenie bywa autentyczne, trwałe oraz niezwykle bolesne.
Ale istnieją też sytuacje bardziej złożone.
Takie, w których za pragnieniem zmiany płci stoi:
– potrzeba ucieczki od odrzucanego siebie,
– doświadczenie zawstydzenia własnej kobiecości lub męskości,
– nieświadome pragnienie uzyskania miłości i akceptacji,
– identyfikacja z rodzicem,
– trudności separacyjne,
– trauma relacyjna,
– głęboki konflikt wokół dojrzewającego ciała.
I wiem, o czym mówię także dlatego, że sama kiedyś byłam dziewczynką, która chciała być chłopcem.
Nie dlatego, że „czułam się chłopcem”.
Z dziecięcej perspektywy wydawało mi się po prostu, że chłopcy są bardziej wyczekiwani, ważniejsi, bardziej akceptowani i mają łatwiejsze życie. Myślałam, że jako chłopak byłabym bardziej kochana.
Dziś jestem wdzięczna, że żyłam w czasach, gdy internet nie podsuwał natychmiast gotowych odpowiedzi na każdy kryzys tożsamości. Nie dlatego, że neguję doświadczenia osób transpłciowych. Ale dlatego, że miałam czas dorosnąć do siebie jako kobiety.
Czasami młody człowiek potrzebuje nie natychmiastowej odpowiedzi, lecz bezpiecznej przestrzeni do zadawania pytań.
Bez pośpiechu.
Bez ideologicznej presji.
Bez zawstydzania.
Bez wtłaczania w gotowe narracje.
W pracy z młodzieżą transpłciową najbardziej porusza mnie często nie sama kwestia płci, lecz samotność.
Lęk przed odrzuceniem.
Lęk przed utratą miłości rodziców.
Lęk przed wyśmianiem.
Lęk przed własnym ciałem.
I ogromne pragnienie, żeby ktoś naprawdę spróbował zrozumieć ich wewnętrzny świat.
Bo młody człowiek bardzo rzadko jest „problemem”.
Najczęściej jest sygnałem problemu systemowego.
Czasami widzimy rodzinę bardzo chłodną emocjonalnie.
Czasami nadmiernie kontrolującą.
Czasami symbiotycznie uwikłaną.
Czasami tak zalęknioną, że dziecko przestaje wiedzieć, gdzie kończą się oczekiwania innych, a zaczyna ono samo.
I właśnie dlatego tak ważna jest praca nie tylko z nastolatkiem, ale z całym systemem rodzinnym.
Nie po to, by kogokolwiek „naprawiać”.
Nie po to, by negować czyjąś tożsamość.
Ale po to, by zrozumieć, co naprawdę dzieje się pod powierzchnią objawów.
Bo czasami za słowami:
„Chcę zmienić płeć”
stoi również:
„Chcę przestać cierpieć.”
„Chcę być wreszcie widziany.”
„Chcę mieć prawo istnieć.”
„Chcę być kochany bez warunków.”
To temat wymagający ogromnej pokory.
I uczciwie? Nie ufam specjalistom, którzy mają gotową odpowiedź po jednej stronie barykady.
Psychika człowieka nie jest sloganem.
Dlatego w swojej pracy chcę tworzyć przestrzeń do spokojnego, wielowymiarowego rozumienia młodych ludzi i ich rodzin. Bez przemocy ideologicznej. Bez wyśmiewania. Bez pochopnych uproszczeń. Ale też bez ignorowania znaczenia relacji, traumy i rozwoju psychicznego.
Bo czasami największym aktem pomocy nie jest szybkie „wiem kim jesteś”, lecz cierpliwe:
„Spróbujmy razem zrozumieć, co przeżywasz.”
Jeśli jesteś rodzicem, nastolatkiem albo rodziną mierzącą się z kryzysem tożsamości, napięciem relacyjnym lub trudnościami wokół dojrzewania i akceptacji siebie - zapraszam do kontaktu.
Pracuję z młodzieżą i rodzinami w sposób integrujący psychologię rozwojową, relacyjną i systemową, z dużym szacunkiem dla indywidualnej historii każdego człowieka.
„Internet jej namieszał w głowie.”
„Gdyby naprawdę cierpiał, nie wyglądałby tak spokojnie.”
„Dlaczego wcześniej nic nie mówiła?”
„Przecież była normalnym dzieckiem.”
A po drugiej stronie często stoi młody człowiek, który od miesięcy - a czasem od lat - próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie:
„Co się ze mną dzieje?”
Dzisiejsza debata o transpłciowości bardzo szybko wpada w skrajności.
Z jednej strony pojawia się bezrefleksyjne afirmowanie każdego komunikatu nastolatka. Z drugiej - brutalne negowanie jego cierpienia i doświadczenia. Tymczasem rzeczywistość psychiczna człowieka jest znacznie bardziej złożona niż ideologiczne hasła.
I właśnie ta złożoność poruszyła mnie najmocniej podczas konferencji psychotraumatologicznej, w której dziś uczestniczyłam.
Bo pod pytaniem o płeć bardzo często kryje się pytanie znacznie głębsze:
„Czy mogę być sobą i nadal być kochany?”
To trudny temat. I wymagający ogromnej ostrożności.
Zwłaszcza dziś, kiedy rozwój medycyny, internetu i kultury sprawił, że zmiana płci przestała być abstrakcją, a stała się realną możliwością.
Ale właśnie dlatego potrzeba nam mniej ideologii, a więcej myślenia psychodynamicznego, rozwojowego i relacyjnego.
W swojej pracy spotykam młodych ludzi zagubionych w tożsamości, relacjach, ciele i emocjach. Widzę, jak ogromny wpływ na ich przeżywanie siebie mają więzi rodzinne, klimat emocjonalny domu, doświadczenia odrzucenia, zawstydzenia, kontroli czy symbiotycznego uwikłania.
I chcę powiedzieć coś bardzo ważnego:
To nie oznacza, że transpłciowość jest „wymyślona”.
Ale równie niebezpieczne jest udawanie, że psychika, trauma, relacje i rozwój emocjonalny nie mają żadnego znaczenia.
Człowiek nie rozwija się w próżni.
Psychoanaliza od dekad opisuje, że nasze „ja” buduje się w relacji z drugim człowiekiem. To, jak jesteśmy widziani, kochani, odzwierciedlani i przyjmowani, wpływa na sposób przeżywania własnego ciała, płciowości i tożsamości.
Niektóre dzieci od bardzo wczesnych lat czują głęboką niezgodność między płcią biologiczną a psychicznym doświadczeniem siebie. I to doświadczenie bywa autentyczne, trwałe oraz niezwykle bolesne.
Ale istnieją też sytuacje bardziej złożone.
Takie, w których za pragnieniem zmiany płci stoi:
– potrzeba ucieczki od odrzucanego siebie,
– doświadczenie zawstydzenia własnej kobiecości lub męskości,
– nieświadome pragnienie uzyskania miłości i akceptacji,
– identyfikacja z rodzicem,
– trudności separacyjne,
– trauma relacyjna,
– głęboki konflikt wokół dojrzewającego ciała.
I wiem, o czym mówię także dlatego, że sama kiedyś byłam dziewczynką, która chciała być chłopcem.
Nie dlatego, że „czułam się chłopcem”.
Z dziecięcej perspektywy wydawało mi się po prostu, że chłopcy są bardziej wyczekiwani, ważniejsi, bardziej akceptowani i mają łatwiejsze życie. Myślałam, że jako chłopak byłabym bardziej kochana.
Dziś jestem wdzięczna, że żyłam w czasach, gdy internet nie podsuwał natychmiast gotowych odpowiedzi na każdy kryzys tożsamości. Nie dlatego, że neguję doświadczenia osób transpłciowych. Ale dlatego, że miałam czas dorosnąć do siebie jako kobiety.
Czasami młody człowiek potrzebuje nie natychmiastowej odpowiedzi, lecz bezpiecznej przestrzeni do zadawania pytań.
Bez pośpiechu.
Bez ideologicznej presji.
Bez zawstydzania.
Bez wtłaczania w gotowe narracje.
W pracy z młodzieżą transpłciową najbardziej porusza mnie często nie sama kwestia płci, lecz samotność.
Lęk przed odrzuceniem.
Lęk przed utratą miłości rodziców.
Lęk przed wyśmianiem.
Lęk przed własnym ciałem.
I ogromne pragnienie, żeby ktoś naprawdę spróbował zrozumieć ich wewnętrzny świat.
Bo młody człowiek bardzo rzadko jest „problemem”.
Najczęściej jest sygnałem problemu systemowego.
Czasami widzimy rodzinę bardzo chłodną emocjonalnie.
Czasami nadmiernie kontrolującą.
Czasami symbiotycznie uwikłaną.
Czasami tak zalęknioną, że dziecko przestaje wiedzieć, gdzie kończą się oczekiwania innych, a zaczyna ono samo.
I właśnie dlatego tak ważna jest praca nie tylko z nastolatkiem, ale z całym systemem rodzinnym.
Nie po to, by kogokolwiek „naprawiać”.
Nie po to, by negować czyjąś tożsamość.
Ale po to, by zrozumieć, co naprawdę dzieje się pod powierzchnią objawów.
Bo czasami za słowami:
„Chcę zmienić płeć”
stoi również:
„Chcę przestać cierpieć.”
„Chcę być wreszcie widziany.”
„Chcę mieć prawo istnieć.”
„Chcę być kochany bez warunków.”
To temat wymagający ogromnej pokory.
I uczciwie? Nie ufam specjalistom, którzy mają gotową odpowiedź po jednej stronie barykady.
Psychika człowieka nie jest sloganem.
Dlatego w swojej pracy chcę tworzyć przestrzeń do spokojnego, wielowymiarowego rozumienia młodych ludzi i ich rodzin. Bez przemocy ideologicznej. Bez wyśmiewania. Bez pochopnych uproszczeń. Ale też bez ignorowania znaczenia relacji, traumy i rozwoju psychicznego.
Bo czasami największym aktem pomocy nie jest szybkie „wiem kim jesteś”, lecz cierpliwe:
„Spróbujmy razem zrozumieć, co przeżywasz.”
Jeśli jesteś rodzicem, nastolatkiem albo rodziną mierzącą się z kryzysem tożsamości, napięciem relacyjnym lub trudnościami wokół dojrzewania i akceptacji siebie - zapraszam do kontaktu.
Pracuję z młodzieżą i rodzinami w sposób integrujący psychologię rozwojową, relacyjną i systemową, z dużym szacunkiem dla indywidualnej historii każdego człowieka.