Są rozmowy, które odbyły się już sto razy.
O pieniądzach. O dzieciach. O tym, kto kiedy je odbiera. O wakacjach. O tym, dlaczego znowu zmieniłeś ustalenia. Dlaczego nie zapytałaś. Dlaczego ja mam płacić. Dlaczego ty decydujesz. Dlaczego zawsze. Dlaczego nigdy.
I po pewnym czasie właściwie trudno już powiedzieć, o czym jest konflikt.
O alimentach?
O kontaktach z dzieckiem?
O niedotrzymanych ustaleniach?
A może również o poczuciu niesprawiedliwości, utracie wpływu, zranieniu albo o tym, że jedno z Was nadal próbuje zostać usłyszane przez drugie?
Tymczasem życie nie zatrzymuje się tylko dlatego, że rodzina znalazła się w konflikcie.
Dziecko nadal trzeba odebrać ze szkoły. Trzeba zdecydować, gdzie spędzi święta. Zapłacić za leczenie, ustalić wakacje, wyrobić paszport, wybrać szkołę. Czasami trzeba ustalić alimenty, podzielić majątek albo odpowiedzieć sobie na znacznie większe pytanie:
Jak mamy funkcjonować jako rodzina, skoro nie jesteśmy już parą?
I właśnie w takim miejscu może pojawić się mediacja.
Nie po to, żeby Was pogodzić.
Nie po to, żeby ustalić, kto zawinił.
I nie po to, żeby ktoś trzeci powiedział Wam, co macie zrobić.
Mediacja daje możliwość odzyskania rozmowy tam, gdzie rozmowa przestała działać.
A czasami również odzyskania wpływu na decyzje dotyczące własnej rodziny, zanim podejmie je za Was sąd.
Czym właściwie jest mediacja rodzinna?
Mediacja to dobrowolny i poufny sposób rozwiązywania konfliktu przy udziale bezstronnego mediatora.
Mediator nie jest sędzią. Nie wydaje wyroku, nie wskazuje winnego i nie decyduje, czyje rozwiązanie jest lepsze. Jego rolą jest stworzenie warunków, w których strony mogą uporządkować to, co je dzieli, nazwać kwestie wymagające decyzji i spróbować wypracować rozwiązanie możliwe do zaakceptowania przez obie strony.
W literaturze mediację opisuje się między innymi jako szczególną, ustrukturyzowaną formę negocjacji z udziałem osoby trzeciej, która wspiera ich przebieg, nie narzucając stronom rozstrzygnięcia.
To jedna z najważniejszych różnic między mediacją a postępowaniem sądowym.
W sądzie przedstawiamy swoje stanowiska, argumenty i dowody, a ostatecznie decyzję podejmuje sąd.
W mediacji odpowiedzialność za rozwiązanie pozostaje po stronie uczestników.
I właśnie w sprawach rodzinnych może mieć to szczególne znaczenie.
Bo wyrok może zakończyć postępowanie sądowe. Nie zawsze kończy konflikt.
Czasem konflikt ma bardzo konkretną nazwę
„Nie możemy ustalić alimentów”
Jedno z rodziców uważa, że przekazuje wystarczająco dużo. Drugie ma poczucie, że większość kosztów i codziennych obowiązków spoczywa na nim.
Za rozmową o konkretnej kwocie zaczynają pojawiać się pretensje, rozliczenia i pytanie: kto właściwie daje temu dziecku więcej?
W mediacji można rozmawiać o wysokości alimentów, sposobie ponoszenia konkretnych wydatków i rozwiązaniu, które będzie możliwe do realizacji.
„Nie możemy dogadać się w sprawie kontaktów z dzieckiem”
„Co drugi weekend” brzmi prosto, dopóki nie pojawią się święta, ferie, wakacje, urodziny, choroba dziecka, wyjazd jednego z rodziców, nowe związki albo nastolatek, który zaczyna mieć własne plany.
Mediacja pozwala zejść z poziomu „moje dni – twoje dni” do znacznie ważniejszego pytania:
Jak stworzyć dziecku możliwie przewidywalne życie pomiędzy dwoma domami?
„Rozstaliśmy się, ale nadal kłócimy się właściwie o wszystko”
Wtedy mediacja może dotyczyć nie jednej kwestii, lecz całego sposobu dalszego funkcjonowania rodziny.
Można pracować nad planem rodzicielskim i ustalić m.in. sposób sprawowania opieki, wakacje i święta, zasady odbierania i odwożenia dziecka, kwestie dotyczące szkoły, leczenia, dokumentów, kontaktów z dalszą rodziną czy sposób podejmowania ważnych decyzji dotyczących dziecka. Literatura dotycząca mediacji rodzinnych wskazuje właśnie na tak szeroki zakres możliwych ustaleń.
I być może właśnie tutaj znajduje się jedna z największych wartości mediacji: można rozmawiać nie tylko o tym, jak zakończyć dzisiejszy konflikt, lecz także o tym, jak nie produkować kolejnych przez następne lata.
W jakich sprawach mogą pomóc mediacje rodzinne?
Zakres mediacji rodzinnych jest szeroki. Mogą one dotyczyć między innymi:
alimentów i kosztów utrzymania dziecka,
kontaktów dziecka z rodzicem,
sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem,
wykonywania władzy rodzicielskiej,
miejsca pobytu dziecka,
wakacji, ferii, świąt i innych ważnych dni,
sposobu przekazywania dziecka pomiędzy rodzicami,
podejmowania decyzji dotyczących edukacji, leczenia czy zajęć dodatkowych,
zasad komunikacji pomiędzy rodzicami,
stworzenia planu rodzicielskiego,
niektórych kwestii związanych z rozwodem lub separacją,
spraw majątkowych, w tym podziału majątku, jeżeli dana kwestia może być przedmiotem ugody.
W sprawach o rozwód i separację przepisy przewidują możliwość mediacji między innymi w kwestiach dotyczących zaspokajania potrzeb rodziny, alimentów, sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej, kontaktów z dziećmi oraz określonych spraw majątkowych.
Dziecko nie powinno stawać się przedmiotem sporu dorosłych
W konflikcie rodzicielskim łatwo zgubić perspektywę dziecka.
Zwłaszcza gdy pomiędzy dorosłymi jest dużo żalu, złości, poczucia krzywdy czy niesprawiedliwości.
„On zawsze…”.
„Ona nigdy…”.
„To przez niego…”.
„Gdyby ona tylko…”.
W pewnym momencie można już nie zauważyć, że pomiędzy tymi wszystkimi zdaniami znajduje się dziecko, które kocha oboje rodziców i próbuje odnaleźć się w świecie, który właśnie bardzo się zmienił.
Mediacja nie ma rozstrzygać, które z rodziców jest „lepsze”. Może natomiast pomóc oddzielić konflikt partnerski od relacji rodzicielskiej.
Literatura poświęcona mediacji rodzinnej zwraca uwagę, że wysoki poziom konfliktu pomiędzy rodzicami może prowadzić między innymi do utrudniania kontaktów, oczerniania drugiego rodzica, wywoływania lęku czy wikłania dziecka w konflikt dorosłych. Jednym z celów mediacji może być wtedy pomoc rodzicom w oddzieleniu ich ról byłych partnerów od roli rodziców i skierowaniu uwagi na potrzeby dziecka oraz przyszłą współpracę.
Nie oznacza to, że byli partnerzy mają nagle zacząć się lubić.
Czasem sukcesem jest coś znacznie bardziej realnego: potrafią współpracować wystarczająco dobrze, żeby ich dziecko nie musiało żyć pomiędzy dwoma walczącymi światami.
Wyrok może zakończyć sprawę. A następnego dnia nadal jesteście rodzicami
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy w mediacjach rodzinnych.
Można zakończyć związek. Można przestać być małżeństwem. Można już nie chcieć wspólnego życia.
Rodzicielstwo się jednak nie kończy.
Następnego dnia przychodzi wiadomość ze szkoły. Gorączka dziecka. Urodziny. Komunia. Wyjazd. Nowy partner. Zmiana pracy. Egzamin ósmoklasisty. Potrzeba założenia aparatu ortodontycznego.
I znowu trzeba coś wspólnie ustalić.
Dlatego dobrze przeprowadzona mediacja może być czymś więcej niż drogą do podpisania ugody.
Może pomóc stworzyć zasady współpracy dla rodziny, która zmieniła swoją formę.
Czy mediacja oznacza, że trzeba się dogadać?
Nie.
Dobrowolność jest jedną z podstawowych zasad mediacji. Obok niej istotne są między innymi bezstronność mediatora, jego neutralność wobec przedmiotu sporu oraz poufność procesu.
Przystąpienie do mediacji nie oznacza więc obowiązku zawarcia ugody.
To ważne.
Dobre porozumienie nie powinno powstawać dlatego, że ktoś poczuł się zmuszony do powiedzenia „tak”, żeby wreszcie zakończyć spotkanie.
Powinno być świadome, konkretne i możliwe do wykonania.
Jeżeli strony wypracują ugodę przed mediatorem, możliwe jest następnie jej zatwierdzenie przez sąd. W sprawach dotyczących dzieci ostateczna ocena proponowanych rozwiązań uwzględnia również dobro dziecka.
Czy trzeba mieć sprawę w sądzie, żeby pójść do mediatora?
Nie.
Mediacja może rozpocząć się z inicjatywy samych zainteresowanych – zanim sprawa trafi do sądu. Może odbywać się również w związku z już toczącym się postępowaniem sądowym.
Nie trzeba więc czekać, aż konflikt stanie się sprawą sądową, żeby spróbować go uporządkować. Czasami właśnie wcześniejsze podjęcie rozmowy pozwala zatrzymać eskalację, zanim obie strony zaczną funkcjonować przede wszystkim jako przeciwnicy procesowi.
Mediacja to nie terapia par
To ważne rozróżnienie. Mediacja rodzinna nie jest terapią rodzinną ani terapią par. Nie jest również poradnictwem prawnym. Literatura przedmiotu wyraźnie oddziela te formy pomocy.
W terapii możemy pytać:
Co dzieje się pomiędzy nami? Dlaczego wciąż wracamy do tego samego miejsca? Co sprawia, że reagujemy na siebie właśnie w taki sposób?
W mediacji częściej pytamy:
Co konkretnie wymaga ustalenia? Czego potrzebuje każda ze stron? Jakie rozwiązania są możliwe? Które z nich jesteśmy w stanie zaakceptować i rzeczywiście realizować?
Jednocześnie konflikt rodzinny rzadko jest wyłącznie zbiorem punktów do odhaczenia.
Bo za sporem o godzinę odbioru dziecka nie zawsze chodzi wyłącznie o godzinę.
Za pieniędzmi nie zawsze chodzi tylko o pieniądze.
Za żądaniem zmiany ustaleń może stać potrzeba wpływu, bezpieczeństwa, sprawiedliwości, uznania albo lęk przed utratą relacji z dzieckiem.
Mediator nie prowadzi wówczas terapii. Powinien jednak rozumieć psychologiczną dynamikę konfliktu i potrafić pracować z komunikacją oraz emocjami tak, aby uczestnicy mogli podejmować świadome decyzje.
Czy mediacja jest dobra dla każdej rodziny?
Nie.
I to również warto powiedzieć wyraźnie.
Są sytuacje, w których najważniejsze nie jest szukanie kompromisu, lecz bezpieczeństwo.
W przypadku przemocy, zastraszania, poważnej nierównowagi pomiędzy stronami czy innych okoliczności, które sprawiają, że jedna osoba nie może swobodnie wyrażać swojego stanowiska i podejmować decyzji, trzeba najpierw ocenić, czy mediacja jest właściwą formą postępowania.
Samo posadzenie dwóch osób przy jednym stole nie tworzy jeszcze bezpiecznej rozmowy.
Profesjonalna mediacja nie polega również na doprowadzeniu do ugody za wszelką cenę. Standardy mediacji rodzinnej podkreślają dobrowolność, neutralność, bezstronność i poufność, a literatura wskazuje także na sytuacje, w których właściwe może być zakończenie procesu mediacyjnego.
Nie zawsze trzeba wygrać spór. Czasem trzeba znaleźć sposób, żeby dalej żyć
W rodzinie wygrana jednej strony bardzo często nie kończy historii.
Szczególnie wtedy, gdy są dzieci.
Mediacja nie cofnie rozstania. Nie usunie tego, co wydarzyło się pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie sprawi, że nagle zaczną tak samo pamiętać swoją historię ani przestaną czuć żal, złość czy rozczarowanie.
Może natomiast stworzyć przestrzeń do odpowiedzi na inne pytanie:
Skoro nie możemy już zmienić tego, co wydarzyło się między nami, to jak chcemy urządzić to, co będzie dalej?
Czasami pierwszym rezultatem mediacji nie jest jeszcze ugoda. Jest nim coś mniej spektakularnego, a bardzo ważnego: po raz pierwszy od miesięcy dwie osoby potrafią nazwać, o czym właściwie próbują się porozumieć.
A od tego czasem zaczyna się zmiana.
Jeżeli jesteś w konflikcie rodzinnym i zastanawiasz się, czy Twoja sytuacja nadaje się do mediacji, możesz skontaktować się ze mną i umówić konsultację.
Jako psycholog, terapeuta rodzinny oraz stały mediator sądowy w Gdańsku pracuję z konfliktami rodzinnymi, uwzględniając zarówno kwestie wymagające konkretnych ustaleń, jak i psychologiczny oraz relacyjny kontekst sytuacji.
Nie każda sprawa wymaga mediacji. Nie każda zakończy się ugodą. Pierwszym krokiem może być po prostu sprawdzenie, jaka forma pomocy będzie w Waszej sytuacji właściwa.
O pieniądzach. O dzieciach. O tym, kto kiedy je odbiera. O wakacjach. O tym, dlaczego znowu zmieniłeś ustalenia. Dlaczego nie zapytałaś. Dlaczego ja mam płacić. Dlaczego ty decydujesz. Dlaczego zawsze. Dlaczego nigdy.
I po pewnym czasie właściwie trudno już powiedzieć, o czym jest konflikt.
O alimentach?
O kontaktach z dzieckiem?
O niedotrzymanych ustaleniach?
A może również o poczuciu niesprawiedliwości, utracie wpływu, zranieniu albo o tym, że jedno z Was nadal próbuje zostać usłyszane przez drugie?
Tymczasem życie nie zatrzymuje się tylko dlatego, że rodzina znalazła się w konflikcie.
Dziecko nadal trzeba odebrać ze szkoły. Trzeba zdecydować, gdzie spędzi święta. Zapłacić za leczenie, ustalić wakacje, wyrobić paszport, wybrać szkołę. Czasami trzeba ustalić alimenty, podzielić majątek albo odpowiedzieć sobie na znacznie większe pytanie:
Jak mamy funkcjonować jako rodzina, skoro nie jesteśmy już parą?
I właśnie w takim miejscu może pojawić się mediacja.
Nie po to, żeby Was pogodzić.
Nie po to, żeby ustalić, kto zawinił.
I nie po to, żeby ktoś trzeci powiedział Wam, co macie zrobić.
Mediacja daje możliwość odzyskania rozmowy tam, gdzie rozmowa przestała działać.
A czasami również odzyskania wpływu na decyzje dotyczące własnej rodziny, zanim podejmie je za Was sąd.
Czym właściwie jest mediacja rodzinna?
Mediacja to dobrowolny i poufny sposób rozwiązywania konfliktu przy udziale bezstronnego mediatora.
Mediator nie jest sędzią. Nie wydaje wyroku, nie wskazuje winnego i nie decyduje, czyje rozwiązanie jest lepsze. Jego rolą jest stworzenie warunków, w których strony mogą uporządkować to, co je dzieli, nazwać kwestie wymagające decyzji i spróbować wypracować rozwiązanie możliwe do zaakceptowania przez obie strony.
W literaturze mediację opisuje się między innymi jako szczególną, ustrukturyzowaną formę negocjacji z udziałem osoby trzeciej, która wspiera ich przebieg, nie narzucając stronom rozstrzygnięcia.
To jedna z najważniejszych różnic między mediacją a postępowaniem sądowym.
W sądzie przedstawiamy swoje stanowiska, argumenty i dowody, a ostatecznie decyzję podejmuje sąd.
W mediacji odpowiedzialność za rozwiązanie pozostaje po stronie uczestników.
I właśnie w sprawach rodzinnych może mieć to szczególne znaczenie.
Bo wyrok może zakończyć postępowanie sądowe. Nie zawsze kończy konflikt.
Czasem konflikt ma bardzo konkretną nazwę
„Nie możemy ustalić alimentów”
Jedno z rodziców uważa, że przekazuje wystarczająco dużo. Drugie ma poczucie, że większość kosztów i codziennych obowiązków spoczywa na nim.
Za rozmową o konkretnej kwocie zaczynają pojawiać się pretensje, rozliczenia i pytanie: kto właściwie daje temu dziecku więcej?
W mediacji można rozmawiać o wysokości alimentów, sposobie ponoszenia konkretnych wydatków i rozwiązaniu, które będzie możliwe do realizacji.
„Nie możemy dogadać się w sprawie kontaktów z dzieckiem”
„Co drugi weekend” brzmi prosto, dopóki nie pojawią się święta, ferie, wakacje, urodziny, choroba dziecka, wyjazd jednego z rodziców, nowe związki albo nastolatek, który zaczyna mieć własne plany.
Mediacja pozwala zejść z poziomu „moje dni – twoje dni” do znacznie ważniejszego pytania:
Jak stworzyć dziecku możliwie przewidywalne życie pomiędzy dwoma domami?
„Rozstaliśmy się, ale nadal kłócimy się właściwie o wszystko”
Wtedy mediacja może dotyczyć nie jednej kwestii, lecz całego sposobu dalszego funkcjonowania rodziny.
Można pracować nad planem rodzicielskim i ustalić m.in. sposób sprawowania opieki, wakacje i święta, zasady odbierania i odwożenia dziecka, kwestie dotyczące szkoły, leczenia, dokumentów, kontaktów z dalszą rodziną czy sposób podejmowania ważnych decyzji dotyczących dziecka. Literatura dotycząca mediacji rodzinnych wskazuje właśnie na tak szeroki zakres możliwych ustaleń.
I być może właśnie tutaj znajduje się jedna z największych wartości mediacji: można rozmawiać nie tylko o tym, jak zakończyć dzisiejszy konflikt, lecz także o tym, jak nie produkować kolejnych przez następne lata.
W jakich sprawach mogą pomóc mediacje rodzinne?
Zakres mediacji rodzinnych jest szeroki. Mogą one dotyczyć między innymi:
alimentów i kosztów utrzymania dziecka,
kontaktów dziecka z rodzicem,
sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem,
wykonywania władzy rodzicielskiej,
miejsca pobytu dziecka,
wakacji, ferii, świąt i innych ważnych dni,
sposobu przekazywania dziecka pomiędzy rodzicami,
podejmowania decyzji dotyczących edukacji, leczenia czy zajęć dodatkowych,
zasad komunikacji pomiędzy rodzicami,
stworzenia planu rodzicielskiego,
niektórych kwestii związanych z rozwodem lub separacją,
spraw majątkowych, w tym podziału majątku, jeżeli dana kwestia może być przedmiotem ugody.
W sprawach o rozwód i separację przepisy przewidują możliwość mediacji między innymi w kwestiach dotyczących zaspokajania potrzeb rodziny, alimentów, sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej, kontaktów z dziećmi oraz określonych spraw majątkowych.
Dziecko nie powinno stawać się przedmiotem sporu dorosłych
W konflikcie rodzicielskim łatwo zgubić perspektywę dziecka.
Zwłaszcza gdy pomiędzy dorosłymi jest dużo żalu, złości, poczucia krzywdy czy niesprawiedliwości.
„On zawsze…”.
„Ona nigdy…”.
„To przez niego…”.
„Gdyby ona tylko…”.
W pewnym momencie można już nie zauważyć, że pomiędzy tymi wszystkimi zdaniami znajduje się dziecko, które kocha oboje rodziców i próbuje odnaleźć się w świecie, który właśnie bardzo się zmienił.
Mediacja nie ma rozstrzygać, które z rodziców jest „lepsze”. Może natomiast pomóc oddzielić konflikt partnerski od relacji rodzicielskiej.
Literatura poświęcona mediacji rodzinnej zwraca uwagę, że wysoki poziom konfliktu pomiędzy rodzicami może prowadzić między innymi do utrudniania kontaktów, oczerniania drugiego rodzica, wywoływania lęku czy wikłania dziecka w konflikt dorosłych. Jednym z celów mediacji może być wtedy pomoc rodzicom w oddzieleniu ich ról byłych partnerów od roli rodziców i skierowaniu uwagi na potrzeby dziecka oraz przyszłą współpracę.
Nie oznacza to, że byli partnerzy mają nagle zacząć się lubić.
Czasem sukcesem jest coś znacznie bardziej realnego: potrafią współpracować wystarczająco dobrze, żeby ich dziecko nie musiało żyć pomiędzy dwoma walczącymi światami.
Wyrok może zakończyć sprawę. A następnego dnia nadal jesteście rodzicami
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy w mediacjach rodzinnych.
Można zakończyć związek. Można przestać być małżeństwem. Można już nie chcieć wspólnego życia.
Rodzicielstwo się jednak nie kończy.
Następnego dnia przychodzi wiadomość ze szkoły. Gorączka dziecka. Urodziny. Komunia. Wyjazd. Nowy partner. Zmiana pracy. Egzamin ósmoklasisty. Potrzeba założenia aparatu ortodontycznego.
I znowu trzeba coś wspólnie ustalić.
Dlatego dobrze przeprowadzona mediacja może być czymś więcej niż drogą do podpisania ugody.
Może pomóc stworzyć zasady współpracy dla rodziny, która zmieniła swoją formę.
Czy mediacja oznacza, że trzeba się dogadać?
Nie.
Dobrowolność jest jedną z podstawowych zasad mediacji. Obok niej istotne są między innymi bezstronność mediatora, jego neutralność wobec przedmiotu sporu oraz poufność procesu.
Przystąpienie do mediacji nie oznacza więc obowiązku zawarcia ugody.
To ważne.
Dobre porozumienie nie powinno powstawać dlatego, że ktoś poczuł się zmuszony do powiedzenia „tak”, żeby wreszcie zakończyć spotkanie.
Powinno być świadome, konkretne i możliwe do wykonania.
Jeżeli strony wypracują ugodę przed mediatorem, możliwe jest następnie jej zatwierdzenie przez sąd. W sprawach dotyczących dzieci ostateczna ocena proponowanych rozwiązań uwzględnia również dobro dziecka.
Czy trzeba mieć sprawę w sądzie, żeby pójść do mediatora?
Nie.
Mediacja może rozpocząć się z inicjatywy samych zainteresowanych – zanim sprawa trafi do sądu. Może odbywać się również w związku z już toczącym się postępowaniem sądowym.
Nie trzeba więc czekać, aż konflikt stanie się sprawą sądową, żeby spróbować go uporządkować. Czasami właśnie wcześniejsze podjęcie rozmowy pozwala zatrzymać eskalację, zanim obie strony zaczną funkcjonować przede wszystkim jako przeciwnicy procesowi.
Mediacja to nie terapia par
To ważne rozróżnienie. Mediacja rodzinna nie jest terapią rodzinną ani terapią par. Nie jest również poradnictwem prawnym. Literatura przedmiotu wyraźnie oddziela te formy pomocy.
W terapii możemy pytać:
Co dzieje się pomiędzy nami? Dlaczego wciąż wracamy do tego samego miejsca? Co sprawia, że reagujemy na siebie właśnie w taki sposób?
W mediacji częściej pytamy:
Co konkretnie wymaga ustalenia? Czego potrzebuje każda ze stron? Jakie rozwiązania są możliwe? Które z nich jesteśmy w stanie zaakceptować i rzeczywiście realizować?
Jednocześnie konflikt rodzinny rzadko jest wyłącznie zbiorem punktów do odhaczenia.
Bo za sporem o godzinę odbioru dziecka nie zawsze chodzi wyłącznie o godzinę.
Za pieniędzmi nie zawsze chodzi tylko o pieniądze.
Za żądaniem zmiany ustaleń może stać potrzeba wpływu, bezpieczeństwa, sprawiedliwości, uznania albo lęk przed utratą relacji z dzieckiem.
Mediator nie prowadzi wówczas terapii. Powinien jednak rozumieć psychologiczną dynamikę konfliktu i potrafić pracować z komunikacją oraz emocjami tak, aby uczestnicy mogli podejmować świadome decyzje.
Czy mediacja jest dobra dla każdej rodziny?
Nie.
I to również warto powiedzieć wyraźnie.
Są sytuacje, w których najważniejsze nie jest szukanie kompromisu, lecz bezpieczeństwo.
W przypadku przemocy, zastraszania, poważnej nierównowagi pomiędzy stronami czy innych okoliczności, które sprawiają, że jedna osoba nie może swobodnie wyrażać swojego stanowiska i podejmować decyzji, trzeba najpierw ocenić, czy mediacja jest właściwą formą postępowania.
Samo posadzenie dwóch osób przy jednym stole nie tworzy jeszcze bezpiecznej rozmowy.
Profesjonalna mediacja nie polega również na doprowadzeniu do ugody za wszelką cenę. Standardy mediacji rodzinnej podkreślają dobrowolność, neutralność, bezstronność i poufność, a literatura wskazuje także na sytuacje, w których właściwe może być zakończenie procesu mediacyjnego.
Nie zawsze trzeba wygrać spór. Czasem trzeba znaleźć sposób, żeby dalej żyć
W rodzinie wygrana jednej strony bardzo często nie kończy historii.
Szczególnie wtedy, gdy są dzieci.
Mediacja nie cofnie rozstania. Nie usunie tego, co wydarzyło się pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie sprawi, że nagle zaczną tak samo pamiętać swoją historię ani przestaną czuć żal, złość czy rozczarowanie.
Może natomiast stworzyć przestrzeń do odpowiedzi na inne pytanie:
Skoro nie możemy już zmienić tego, co wydarzyło się między nami, to jak chcemy urządzić to, co będzie dalej?
Czasami pierwszym rezultatem mediacji nie jest jeszcze ugoda. Jest nim coś mniej spektakularnego, a bardzo ważnego: po raz pierwszy od miesięcy dwie osoby potrafią nazwać, o czym właściwie próbują się porozumieć.
A od tego czasem zaczyna się zmiana.
Jeżeli jesteś w konflikcie rodzinnym i zastanawiasz się, czy Twoja sytuacja nadaje się do mediacji, możesz skontaktować się ze mną i umówić konsultację.
Jako psycholog, terapeuta rodzinny oraz stały mediator sądowy w Gdańsku pracuję z konfliktami rodzinnymi, uwzględniając zarówno kwestie wymagające konkretnych ustaleń, jak i psychologiczny oraz relacyjny kontekst sytuacji.
Nie każda sprawa wymaga mediacji. Nie każda zakończy się ugodą. Pierwszym krokiem może być po prostu sprawdzenie, jaka forma pomocy będzie w Waszej sytuacji właściwa.